Miało być pięknie, kolorowo, wizualnie. Mimo, że o radiu. Albo właśnie dlatego, że o radiu. Bo ono się nam ostatnimi czasy też pisuje mocno w kulturę obrazu. Paradoksalnie. Albo wcale nie? Tak czy inaczej dziś będzie mniej obrazkowo, bo moje wizualizacje nie poradziły sobie z ilością danych, którą je nakarmiłam.
Od razu muszę zacząć od tego, że mam pewien wyrzut sumienia. A raczej niedosyt. Bo zdaję sobie sprawę z tego, że można pierdolnąć piękną metodologicznie zgrabną analizkę dotyczącą ramówki i playlisty radiowej, a ja tutaj tak temat traktuję po łebkach (co gorsza - bez pięknych wizualizacji). No ale słowo się rzekło - kobyłka u płota...
O ile czasem jestem w stanie odróżnić stacje radiowe po utworach, które są w nich puszczane, to w zeszłym tygodniu miałam z tym spory problem,bo tam gdzie jedna stacja właśnie kończyła "what kind of man", na innej zaczynał się już pierwszy refren, a na innej trzecia zwrotka. "No tak - powiesz - przecież nie od dziś wiadomo, że radio gra pięć piosenek na krzyż". I tutaj moja małostkowość bierze górę i nie pozostaje mi nic innego, jak sprawdzenie czy tak jest faktycznie. Cudownym narzędziem okazuje się tutaj portal odsłuchane.eu publikujący setlisty największych stacji radiowych w Polsce. Ponieważ jednak nie ma możliwości wyeksportowania ich do pliku sav. a ja nie jestem szalona to ograniczyłam się na małej próbki w postaci dwóch stacji, trzech dni, i piętnastu godzin emisji (7:00-22:00). Dlaczego Radio Małopolska Fun i Antyradio? Po w powszechnej świadomości bardzo mocno różnią się od siebie repertuarem, targetem, a nawet logotypem : )
Zaczynając od rzeczy nudnych:
RMF w ciągu 15 godzin serwuje nam średnio 169 utworów...
...w tym samym czasie Antyradio gra 155 utworów.
Oznacza to, że w ciągu godziny na obutych stacjach posłuchamy przeciętnie jedenastu albo dziesięciu piosenek (czasem w w wersji "radio edit", czasem w formie zajawki jednej ze stu list przebojów).
Załóżmy że wróciliśmy dziś z bezludnej wyspy, na której spędziliśmy ostatnie półwiecze. Wysłuchanie w ciągu jednego dnia 169 utworów za pośrednictwem RMF-u pozwoli nam poznać nowych 140 artystów.
Nasz kolega z innej bezludnej wyspy, który - tak jak my - złakniony jest popkultury, ale wybrał do celów edukacyjnych Antyradio w ciągu tego samego dnia, słysząc 155 utworów zapozna się z 110 artystami.
Oznacza to, że RMF poświęca średnio 83% czasu w ciągu dnia na zróżnicowany repertuar, natomiast Antyradio mocniej bierze sobie do serca żelazną logikę pewnego kultowego inżyniera i na różnorodność definiuje jedynie 72% ich dziennej ramówki.
Przejrzałam, przetrawiłam i pomyślałam - no, właściwie nie jest najgorzej. Więc dlaczego cały czas mam wrażenie, że słyszę w radiu jedno i to samo? Zwłaszcza, że analizując dzienne ramówki nie natknęłam się na sytuację w której pojedynczy utwór byłby zagrany więcej niż razy w ciągu dnia i to naprawdę w znacznych odstępach czasu. Więc jak to możliwe, że większość ludzi, która ma styczność z radiem zarzeka się, że jest w stanie wymienić 90% utworów z ramówki w pamięci i jeszcze z niezłym prawdopodobieństwem przewidzieć ich kolejność?
I wtedy rzuciłam okiem na te dane łącznie...
Słuchając RMF-u przez 3 dni, po 15 godzin usłyszymy 506 utworów. Po tych 3 dniach będziemy zaznajomieni z twórczością 266 wykonawców, co oznacza, że - patrząc dla ułatwienia z perspektywy rozbitka/kosmity/kogo-tam-chcesz - ponad połowę tego czasu (56%) spędzimy poznając nowych wykonawców, natomiast pozostałą część (44%) utrwalając sobie przyswojony materiał w głowie.
W przypadku Antyradia żelazna zasada wspomnianego inżyniera będzie jeszcze dobitniej zastosowana w perspektywie 3-dniowej: 498 utworów i jednocześnie 194 wykonawców. Oznacza to, że przez 42% czasu mamy szansę nie trafić ponownie na tego samego artystę. Gdybyś więc miała się zakładać, to pamiętaj, że rozsądniej będzie jednak obstawić trafienie się "powtórki".
A wracając do powtarzających się utworów: w ciągu 3 dni 20 utworów zostało wyemitowanych w RMF-ie 4 lub więcej razy. Jednak - dla przypomnienia - nie więcej niż 3 razy dziennie. Co daje do myślenia, czy faktycznie nie istnieje zautomatyzowana playlista, która każdemu, kto chce puścić "King'a" Years & Years po raz czwarty w ciągu dnia wyświetla na ekranie wielki czerwony napis "no już może kurwa bez przesady, co?". Ale nawet przy takiej częstotliwości tylko te 20 utworów stanowi 23% wszystkich utworów zagranych w ciągu 3 dni!
A Antyradio - jak możesz się domyślić - nie pozostaje w tyle. Co prawda tam więcej niż 4 razy (maksymalnie 9) zostało zagranych tylko 10 utworów, ale stanowią one 15% wszystkich, które pojawiły się na antenie w ciągu 45 godzin, o których piszę.
Jednocześnie 14 artystów doczekało się 8 i więcej "wejść antenowych" z różnymi utworami. Rekordziści - Florence + The Machine i Lenny Kravitz - po 11. Słuchaczowi, który spędził 3 dni z Antyradiem zostały one więc wypełnione w ponad 1/4 (26%) czternastoma nazwiskami (zapewne gorącymi).
Może kiedyś zobaczę jak to wygląda, kiedy wziąć pod uwagę cały tydzień. A może nie. Jednak troszkę się boję. Że może być gorzej. A czy może być gorzej? Amerykanie Ci powiedzą, że owszem - przecież zawsze można puścić więcej Nickelback.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz