niedziela, 29 grudnia 2013

29.12.2013

Opowiadałam Ci we czwartek jak bardzo się cieszę, że przeczytałam pierwszą książkę Milana Kundery mając lat akurat szesnaście. Kunderę i Pidżamę Porno w moim życiu wiąże nie tylko Grabażowa (para)fraza dotycząca nieznośnej lekkości butów. Łączy je jeszcze osoba mojego sąsiada, który był wówczas moim "Mr. Tambourine Man". Właśnie od niego na szesnaste urodziny dostałam "Nieznośną lekkość bytu". Niedługo potem postanowił on trochę wyedukować mnie muzycznie, a może raczej podzielić się swoimi fascynacjami. No i w ten sposób w moim domu znalazła się płyta z upchniętymi co do megabajta empetrójkami z Fiszem (którego już pewnie kojarzysz) i Pidżamą Porno. Minęło trochę czasu zanim ta płyta trafiła do mojego odtwarzacza. Było to jakoś całkiem niedługo przed pożegnalnymi koncertami Pidżamy, które zakończyły ich regularną działalność. 2007 rok. Moje liceum.

"Stąpając po niepewnym gruncie". Pamiętam jak powiedziałam, że zafiksowałam się na tym. Mój sąsiad odpowiedział, że wiedział, że tak będzie, że nie powinien mi był tego nagrywać, że nie jestem pierwsza i nie ostatnia, która tak reaguje, i że dobrze się to nie skończy.

c.d.n.[?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz