wtorek, 10 czerwca 2014

10.06.2014 (wu-wei)

Po raz drugi dzisiaj nawiążę do rozmowy z wczoraj (jednak). Bardzo dawno nie słuchałam "Wu-wei". A od wczoraj nie mogło mi wyjść z głowy. Zaraz po premierze ukazał się wywiad, z którego cytat często przywołuję (równie często obrywając za to). Myślę, że jest nawet troszkę w twoim klimacie. Tylko musisz sobie odpomnieć "jego-" i "jej- piosenkę o miłości". 

P.B.: Nie wiem dokładnie, jakiego jednego słowa mógłbym użyć, ale sprowadza się to do tego, że pisząc piosenkę o miłości bardziej scharakteryzowałem pewną sytuację dotyczącą postrzegania miłości przez kobiety, niż zrobiłaby to, tak mi się wydaje, na przykład Magda. Chciałem oddać w tej piosence ten stan charakterystyczny dla kobiecego podejścia, czyli to, że większość sytuacji związanych ze związkiem dzieje się jednak w kobiecej wyobraźni. Kobiety są bardziej nastawione na wyobrażanie sobie jak będzie, na oczekiwanie księcia z bajki, niż na rzeczywistość. Zwykle kobietom rzeczywistość nie pasuje do ich wyobrażeń na temat miłości i bardzo często trudno jest im stworzyć długotrwały i szczęśliwy związek. Bardzo szybko okazuje się, że nie tak miało być. Jest to dla mnie charakterystyczna rzecz - dużo marzeń i wzniosłych scen z jednoczesną świadomością "wiem, że to się nie spełni, ale chcę, żeby się spełniło".

K.I.S.S.!

1 komentarz:

  1. to trochę w stylu - mówisz kobiecie trawa, a ona widzi łąkę, kwiaty i motylki ;)
    a na poważnie, to bardziej ciekawi mnie, jak to jest z tym męskiem postrzeganiem miłości.
    KISS! ;)
    g.

    OdpowiedzUsuń