Kaś: a mój matematykę. i mnie
Musze dziś przyznać, że postulat Kaś był chyba zasadniejszy. Przynajmniej jeden z dwóch. Tak czy siak: chciałam nawiązać do fenomenu zespołu (ponoć) popularniejszego od Jezusa. Że wiesz: że to kamień milowy w muzyce. I, że historia świata niemalże dzieli się na erę przez Beatles'ami i po Beatles'ach. I że nagle wszyscy zaczęli twierdzić, że ich zespół jest albo "taki jak Beatles'i" albo "inni niż Beatlesi". Innej opcji nie było. Nie ominęło to ani (a może szczególnie) The Rolling Stones...: “The
Beatles Want To Hold Your Hand, but the Stones want to Burn Down Your Town” (Tom Wolfe) / "Beatlesi grzecznie proszą rodziców o zgodę na zabranie ich córki na imprezę. Stonesi tę samą dziewczynę wykradają w nocy przez okno, krzycząc przy tym głośno, że chcą się z nią przespać" (no fuckin' idea who) ...ani The Doors: "Beatles were saying All You Need Is Love, Morrison was saying Light My Fire, honey" (Jim Ladd).
Poster "Kiss your favorite BEATLE!" powyżej wcale nie przypadkowo. Bo będzie o dziewczynie, która wzięła go sobie do serca [at least once]. Jeden z moich ulubionych kontekstów dotyczących The Beatles to... Layla. Bo mało kto wie, że tak naprawdę Layla to Pattie Boyd i, że w czasie, kiedy powstawała "Layla", Pattie była od kilku lat szczęśliwą żoną George'a Harrison'a. Coś musiało być w tej dziewczynie. Dla niej, z resztą, Harrison napisał właśnie... Something.
Dla mnie Pattie to uosobienie urody modelek z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Może i ta uroda jest naiwna. Ale co z tego? Nawet czasem ja mogę lubić coś naiwnego. No i tym razem nie jestem sama. Podobno w pierwszych latach kariery na Pattie wzorowała się Twiggy.
Clapton był tak zauroczony Pattie, że stała się ona jego obsesją. Problem polegał na tym, że była mężatką i, że była żoną jego przyjaciela. Gdzieś w międzyczasie - prawdopodobnie wydawało się to wówczas oczywiste, naturalne, a przynajmniej z jakiegoś powodu racjonalne, bądź też zasadne [możesz dodać parę synonimów] - Clapton zamieszkał z... siostrą Pattie. W listopadzie 1970 roku ukazał się album "Layla And The Other Assorted Love Songs". Paula usłyszała "Laylę" i domyśliła się, że piosenka mówi o Pattie. Wkurzyła się. Powinnam w tym momencie napisać: para rozstała się. Ale nie chcę pisać, że para rozstała się, ponieważ (jak odkryłam niedawno) mało kto był wtedy parą, parą-parą, the-parą, mało kto myślał o monogamii, w ogóle mało co było zdefiniowane i mało kto tego zdefiniowania oczekiwał. Tak czy siak: Clapton musiał się wyprowadzić.
Clapton poślubił Pattie 1979. Clapton rozwiódł się z Pattie w 1988. End of story. Została nam "Layla". A prawdziwa Layla to perska średniowieczna opowieść o chłopcu, który przez miłość do dziewczyny zyskał przydomek szalonego. Strasznie lubię Laylę. Choć pewnie nie powinnam. Choć pewnie nie powinno się mówić, że się strasznie coś lubi. I jeszcze strasznie lubię wiedzieć, dlaczego i dla kogo piosenki powstają.
Clapton poślubił Pattie 1979. Clapton rozwiódł się z Pattie w 1988. End of story. Została nam "Layla". A prawdziwa Layla to perska średniowieczna opowieść o chłopcu, który przez miłość do dziewczyny zyskał przydomek szalonego. Strasznie lubię Laylę. Choć pewnie nie powinnam. Choć pewnie nie powinno się mówić, że się strasznie coś lubi. I jeszcze strasznie lubię wiedzieć, dlaczego i dla kogo piosenki powstają.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz