Właściwie to miało być o czymś innym. I to po dwakroć. Bo o Czwórce z Liverpool'u też nie do końca będzie. Ale skoro już padła magiczna nazwa "Ed Sullivan Show"... to nie mogę się do niej nie odnieść. Przypuszczam, że stwierdzenie: "Beatles'i debiutowali w Ed Sullivan Show" jest mniej więcej tym samym dla historii muzyki, co: "to nie są droidy, których szukacie" dla historii filmu. Ja strasznie, ale to strasznie lubię w popkulturze niekończące się nawiązania, powiązania, odniesienia. Subtelne albo nie. Jeśli chodzi od Ed Sullivan Show, to zawsze wydaje mi się, że teledysk "Rock'n'rollin' love" Afromental to dokładnie historia "Light My Fire" u Sullivana.
A nawiązując (jednak) okolicznościowo do The Beatles... oglądałaś "Across the Universe"?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz