W "Jeźdźcach północy" Scott Freeman zawarł oddzielny rozdział poświęcony "Layli". nie byłabym sobą, gdybym go tu obficie nie zacytowała:
Dowd odwrócił się do Duene'a mówiąc: "Przyjeżdża gitarzysta, którym będziesz zachwycony - Eric Clapton". Dowd nie wiedział ,że Clapton był już wtedy bohaterem Duane'a. "O rety, chłopie". - odpowiedział Duane podekscytowanym głosem - "strasznie bym chciał faceta poznać" - po czym chwyciłgitarę i zagrał producentowi kilka riffów Claptona.
Sesje do nowego albumu Claptona zaczęły się kilka tygodni później. Duane zadzwonił wtedy do Criteria Studios i powiedział Downdowi, że Allman Brothers Band będą grać w Miami i pytał czy mógłby wpaść do studia, żeby poznać Erica Claptona. Dowd odłożył słuchawkę, odwrócił się do Claptona i powiedział: "Do miasta przyjeżdża taki jeden facet, z którym pracowałem. Nazywa sieDuane Allman. Allman Brothers Band nie istnieli praktycznie na rynku brytyjskim, ale Clapton z miejsca skojarzył nazwisko. "To ten, który wymiata te wszystkie riffy w "Hey Jude?"?" - zapytał i zagrał producentowi kilka riffów Duane'a.
(...)
Allman Brothers wystąpili w Miami w środowy wieczór, 26 sierpnia 1970 roku. Po koncercie Duane zamierzał wstąpić odo Criteria Studios, żeby poznać Claptona. Miał też cichą nadzieję, że ten drugi zaprosi go być może do wspólnego zagrania jakiegoś kawałka. Clapton uparł się jednak, żeby wcześniej skończyć sesję i pójść na koncert; chciał usłyszeć Allman Brothers Band w akcji. Na widowni było tylko jedno miejsce, gdzie można było usiąść - tuż przy barierkach, zupełnie na wprost sceny - i żeby się do niego dostać, Clapton musiał się tam przeczołgać. Duane miał akurat solówkę, więc kiedy spojrzał w dół i zobaczył jednego ze swoich bohaterów siedzącego zaledwie parę metrów od niego, po prostu zamarł. Kiedy Duane przestał grać, Dickey nie wiedząc co się stało doszedł do wniosku, że pewnie pękła mu struna i stwierdził, że lepiej będzie jeśli to on wyjdzie teraz na prowadzenie i będzie Duane'a kryć. I wtedy także spojrzał w dół i zobaczył Claptona, po czym od razu odwróciłsię do niego plecami, bo inaczej też by pewnie znieruchomiał.
(...)
Drugim kawałkiem, jaki tego dnia nagrali była piosenka, którą Clapton napisał jeszcze a Anglii, po tym jak pierwszy raz przeczytał Historię Layli i Majnuna. Była to ballada zatytułowana "Layla", którą sam Clapton nazywał "taką sobie pioseneczką". Duane usłyszawszy ją, zaproponował Claptonowi, aby ten nadał jej szybsze tempo i zrobił w niej tętniącego energią rock'n'rolla. Tak się akurat złożyło, że tego dnia kiedy to nagrywali, w studio przesiadywał Butch Trucks. "Eric i Duane puścili nam ten kawałek, gdy nagle Duane powiedział: "Poczekaj, niech no coś sprawdzę" - wspominał Butch. "Wziął gitarę i wyjechał z tak charakterystycznym dla siebie riffem, jakiego nie mógłby wysmyczyć nikt inny, a który jakby rozniecał w tej piosence ogień".
Te siedem zapierających dech w piersiach dźwięków otwierających "Laylę" stanowi chyba najbardziej ekscytujące wprowadzenie do utworu rockowego od czasów "Honny B. Goode" Chucka Barry'ego. "Layla" to piosenka, w której uczucie i pożądanie wyrywają się na wolność i wybuchają jednym, nieokiełznanym płomieniem pełnego namiętności tekstu i tętniącej energią muzyki. Jest tu cała armia podogrywanych gitar, jako że w piosence wykorzystano ni mniej, nie więcej ale siedem ścieżek gitar, a genialna zmiana tonacji pomiędzy wstępem a zwrotką dodaje muzyce dramatyzmu zanim Clapton zacznie śpiewać pierwsze, przepojone rozpaczą wersy "Co zrobisz, gdy zostaniesz sama, kiedy nikt nie będzie już na ciebie czekał?"
Duane tworzy e tej balladzie tło dla wolaku, grając przez cały czas partie gitary prowadzącej, podczas gdy Clapton, kipiącym od gniewu, pełnym jady głosem, wyrzuca Layli, że ukryła się za swoją bezsensowną dumą. A jednak mimo to w refrenie błaga: Proszę wróć. W utworze zarysowuje się delikatna równowaga pomiędzy jego gniewem a pragnieniem wiary, że wciąż może mieć nadzieję. Ostatnie wersy są cytatem z Roberta Johnsona, kiedy Clapton błaga Laylę, żeby nie mówiła mu, że jego miłość jest daremna. Od tego momentu muzyka zaczyna szybować unoszona energią ryczących gitar, na których Eric i Duane grają techniką slide, po czym ten drugi wyrywa się z nieziemską wprost kontrą.
Trzy minuty później wszystko łagodnie opada, a perkusista Jim Gordon, zaczyna grać na fortepianie słodką, przepojoną czułością melodię (...) "Ta fortepianowa koda staje się tu personifikacją kruchości i smutku jego miłości do Layli. Ten jeden temat jest kilkukrotnie powtarzany z różną intensywnością. to narasta, to znów opada, ubarwiony szybującą, slide'ową symfonią w wykonaniu Duane'a, a w końcu rozmywa się w momencie, gdy Duane wydobywa ze swojej gitary brzmienie przypominające krzyk ptaka.
(...)
Kiedy Albym był ukończony, Clapton zaniósł go Patti i puścił go jej. "Miała to gdzieś" - stwierdził później cynicznie.
ta historia, to po prostu: wow story!
OdpowiedzUsuńg.