wtorek, 22 lipca 2014

22.07.2014

Wychodząc w niedzielę z domu, zdążyłam jeszcze obejrzeć część relacji z Jarocina i myślą, która kołatała mi się po głowie było "kurde, co to za koncerty za dnia, bez świateł... bez klimatu....". Do wieczora zmieniłam zdanie.

Kiedyś, ktoś tam, w szkole, powiedział mi, że w Rotundzie będzie cool koncert, że zespół się nazywa Łąki Łąn, i że przebiera się za owady, i że jest super. Uwierzyłabyś? No właśnie... Ale po pierwszym koncercie Łąki Łanów, na jakim byłam, wysłałam delikwentowi SMS: "Dlaczego, do cholery, nie powiedziałeś wtedy, że są zajebiści?!".


Pójście choć raz na koncert Łąki Łan uważam za obowiązkowe zadanie domowe dla każdego. Szczególnie "dla tych, co w Krakowie". To znaczy... chciałam powiedzieć... dla tych, którzy obnoszą się ze swym wysublimowanym gustem muzycznym. A, szlag by ich trafił. Muzyka nie zawsze jest po to, żeby przeżywać raz po raz estetyczno-emocjonalne orgazmy. Podkreślam: nie zawsze! albo raczej: nie tylko! Ci, którzy twierdzą, że wznieśli się na wyżyny cywilizacyjne i wyzbyli się w sobie homo ludens... widocznie wyzbyli się też w sobie słowiańskiego sznytu. Niech żałują.

Tylko teraz nie chciałabym, żebyś pomyślała, że w Łąki Łanach chodzi o to, że wybiega na scenę sześciu wariatów, którzy wyglądają jak totalnie wychillowani mieszkańcy jakiegoś zielonego lasu... tfu... łąki i na tym cała zabawa się kończy. Nie, nie, nie. Tu się zabawa dopiero zaczyna. Po pierwsze - dostajesz godzinę pozytywnego, funkowego grania z masą energii na scenie, pod sceną, ze sceny pod scenę i spod sceny na scenę. Po pięciu minutach cała publiczność jest już kupiona, po dziesięciu co poniektórym zaczynają wyrastać z wrażenia "dodatkowe nóżki, po trzy pary z każdej strony, zielony róg na czole, a na grzbiecie chitynowy pancerzyk". Po drugie - dostajesz godzinę naprawdę niezłej muzyki. Zachęcam, polecam. No bo wiesz: Ty, co nie lubisz trawy who you wanna be? Whoyem wanna be?






2 komentarze:

  1. czyli co, rozumiem, że masz zamiar zabrać mnie na koncert? bo chyba po takiej notce, to wypada żebyś mnie zabrała..
    g.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że nieprędko będzie okazja - dlatego napisałam, że o zadanie domowe :-)

    OdpowiedzUsuń